"Pierwszy rys wszelkiego umiłowania: kocha się w przedmiocie ukochanym wszystko, bez wyjątku. I to prawda. To się dzieje z dwóch powodów. Po pierwsze, miłość zaślepia, wpływa tak na nasze sądy, że nie pozwala dojrzeć wad i braków przedmiotu ukochanego. Podobnie jak żaden przedmiot, który pała i świeci, nie mógłby dojrzeć cieni na przedmiotach, które sam oświeca. Do tego się dołącza proces irradiacji uczuć, który zabarwia dodatnio wszystko, co się jakoś wiąże z przedmiotem ukochanym. I tak kochamy człowieka razem z jego brzydota, która gdzieś nam znika w ogóle albo przestaje razić, albo się nawet zaczyna podobać, choćby się o niej wiedziało, że jest. I tak się gdzieś podziewa wszelka możliwa odraza i wszelkie skrzywdzenie wewnętrzne, i żal, i wyrzut, i poczucie krzywdy, choćby się wiedziało, że jakieś tam powody może były i nieraz wypadało cierpieć. Podobnie działają inne namiętności. I to jeszcze robi miłość, że przedmiot ukochany staje się potrzebny i drogi w każdej postaci: jako obecny fizyczny z bliska, i jako pomyślany, choć daleki, i dany tylko pośrednio przez jakieś znaki lub osoby trzecie, i dany bezpośrednio zmysłom. I zajęty pracą, i oddany zabawie, i ś piący, i czuwający, i ubrany tak czy inaczej, i każdy w ogóle."
a co się dzieje, jeśli przedmiot ukochany przestaje kochać?
- Mood:
Guilty
Masz piękną galerię (:
Previous Page12345...Next Page